wtorek, 9 października 2007

Gorzało pozwól żyć.

Nie chciałbym być złośliwy, raczej nie będę politykował na tym blogu, gdyż generalnie większość polityków i politykę mam głęboko.
Jednak wydarzenia ostatnich dni w moim otoczeniu i zachowanie ex-prezia.
Kilka dni temu po wypiciu znacznej ilości alkoholu. I podróży do domu pod wpływem, zginał mój kumpel z pracy. Ktoś, kto to przeczyta może mi wierzyć, że był dobrym człowiekiem. Miał jedną jedyną wadę, kochał alko. Kochał ją miłością szczerą, jednak gorzała nie potrafi kochać. Postanowiła go porzucić i porzuciła.
W pracy zawrzało. Kierownik kupił alkomat i trzy dni ostrzegał, że jeżeli tylko poczuje od kogoś wódę...gość leci.
Oczywiście gorzała ma wielbicieli, którzy kochają ją ponad wszystko. Kolejny koleś mimo próśb i ostrzeżeń, nie tylko z mojej strony, ale i innych. Przyszedł na bani, kierownik poczuł. 0,9 promila w wydychanym powietrzu, zapaliło mu takiego kopa, że wyfrunął z pracy.
I tu zadaje sobie pytanie. Czy zamiast gadać jednemu i drugiemu. Powinienem dać im w mordę, żeby się opamiętali.
Może jednak wystarczyło by załatwić im te lekarstwo, które bierze Olek the ex, jeden może by żył(może bo prowadzić po nim pewno nie powinien). Drugi by pracował.
Jedni za to samo lecą z pracy, inni są nadal mordami moimi(wstyd).

Żeby nie było sam lubię chlapnąć ale wszystko musi mieć umiar.

1 komentarz:

Dziadu z lasu pisze...

Święte słowa. Współczuje straty kumpla :(